piątek, 15 maja 2015

Tonks/Lupin pt"Wieczorem wilczek,nocą drapieżca...”


 Wiem. Przez dłużyszy czas mnie nie było i przepraszam. Miniaturka pisana na lekcjach z powodu nawału zajęć w postaci...szkoły.
Zachęcam do komentowania!
____________________________________________________
          Remus Lupin zmęczony i skołowany po wczorajszej pełni księżyca, szedł w kierunku Grimmauld Place 12. W nim mieściła się główna siedziba Zakonu Feniksa i tam mieszkał jego...przyjaciel. Po wojnie owszem bardzo cierpiał z powodu samotności. Teraz gdy nie widział się z Łapą dwanaście lat, to nie było to samo.Oni nie byli tacy sami.
          Wchodząc do ukrytego domu, do jego nozdrzy dotarł niezbyt przyjemny zapach kurzu i stęchlizny. Minął stojak na parasole w kształcie odciętej nogi trolla oraz portret Walburgi Black zasłonięty zielonymi zasłonami zjedzonymi przez mole. Lunatyk porządnie wytrzepując połataną pelerynę, powiesił ją na mahoniowym wieszaku, mieszczącym się niedaleko schodów. Leniwym krokiem wszedł do kuchni w której siedziało całe towarzystwo. Jego wzrok od razu padł na różowowłosą aurorkę rozprawiającą wesoło z Hestią Jones. Energia dziewczyny dosłownie od niej biła i wyskakiwała uszami zarażając innych.
          Zafascynowany jej perlistym śmiechem, ruszył w stronę drugiego końca stołu, siadając obok Artura i Syriusza.Tamci pochłonięci rozmową na temat różnicy pomiędzy mugolskim, a czarodziejskim alkoholem wydawali się nie zauważać kobiety. Z westchnieniem jednak dołączył się do rozmowy gdyż niestety miał na ten temat sporo do powiedzenia. Do dziś Irytek męczy go rymowanką “Głupi Lupin. Znów się upił!”
         Po jakimś czasie do budynku wszedł sam Albus Dumbledore. Uśmiechnął się lekko ze swoich okularów połówek do zebranych i zaczął mówić o swoich zamiarach. Największą sensacją był bez wątpienia Turniej Trójmagiczny. Na dalszym planie było poproszenie Moody’ego o zajęcie stanowiska nauczyciela opieki nad czarą magią. Ostatniemu z męskiej linii rodu Blacków nie koniecznie przypadkiem wymsknęło się, że cały zakon po kolei będzie tego uczyć. Oczywiście oprócz dyrektora mającego wystarczającą dużo zajęć oraz jego samego, gdyż nierozsądnie byłoby posadzić na tym stanowisku osobę poszukiwaną w całej Anglii. I Snape gdyż podczas nauki o szyszymorach jakaś mogłaby się w nim zakochać. Tamten odegrał się na tyle jadowicie, że o mało nie doszło do pojedynku.
         Gdy nadeszła godzina pierwsza w nocy całe towarzystwo zaczęło się wykruszać. Sam nie miał zbytniej ochoty dalej wykłócać się z Alastorem o wychowywanie uczniów, więc ruszył zaspany w stronę kominka. W ostatniej chwili jednak się zreflektował i potruchtał po płaszcz. Pech lub szczęście za to chciało, że dawna puchonka właśnie podążała w stronę salonu. Remus nie zauważywszy jej wpadł na nią, a ona lekko się zachwiała. Odległość pomiędzy ciałami kobiety i mężczyzny była mniejsza niż kiedykolwiek wcześniej. Zakłopotana Tonks już miała coś powiedzieć, ale były profesor Obrony przed Czarna Magią już zaczął się gęsto tłumaczyć przepraszając co chwilę.
 – W formie zadość uczynienia możesz mnie zaprosić na kawę-zadowolona, chytro się uśmiechnęła. 
         W myślach już zastanawiała się czy Remus Lupin oprócz zachowywania się jak zaspany wilczek wieczorem, zachowuje się jak wielki basior w łóżku.